wtorek, 9 kwietnia 2013

zdrowo bo malinowo + zaGRAjmy w drugi dzień wyzwania

Zawsze we wrześniu, przed wyjazdem na studia dostaję od dziadka dwa małe, słodkie słoiczki. Jeden jest z sokiem z jagód i samymi jagódkami, a drugi z sokiem z malin z dziadkowej działki. Cudowne leki. Pierwszy na problemy z żołądkiem a drugi na przeziębienie. Są tak pyszne, że znikają bardzo szybko nawet wtedy kiedy do 'leczenia' ich nie potrzebuję. 
Teraz, kiedy jestem zasmarkana marzę o pysznym soku z malin i z pomocą przyszła koleżanka, która powiedziała mi, że mogę kupić nie tylko sam sok z malin ale taki w którym będą całe maliny. I jest! Smakuje pysznie, pachnie pięknie a maliny smakują prawie jak te z dziadkowego krzaczka.


I słów parę na temat cudownych właściwości tych pysznych owoców.

Owoce malin
Owoce malin zawierają witaminy (C, B, E, K, PP, beta-karoten), sole mineralne, pektyny, cukry olejki eteryczne, śluzy i antocyjany. Swojemu składowi zawdzięczają działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgorączkowe (napotne), przeciwreumatyczne, przeciwkaszlowe i przeciwnowotworowe. Sok z malin stosuje się przede wszystkim w przypadku przeziębień i grypy. Maliny mają również lekkie działanie przeczyszczające.








Czas na dzień 2 wyzwania. Oczywiście zajrzałam już na blog Uli, rzuciłam okiem na interpretacje dzisiejszego tematu i nie mogę się już doczekać kiedy wszystkie je obejrzę dokładnie.
Temat na dziś to gra. Przepadam za wieloma grami. Bardzo lubię grać w statki, państwa-miasta i inne gry planszowe ze swoją siostrą ale o tym cudownie napisała i napstrykała Marysia z aa-beinspired. Uwielbiam też sudoku, to moja ostatnia miłość, zaraził mnie dziadek. Zawszę muszę sobie strzelić 'partyjkę' przed zaśnięciem ;). Jednak moją ulubioną grą jest gra smaków i kolorów w potrawach. 





poniedziałek, 8 kwietnia 2013

dzien 1 wyzwania + wiosenne chcenie

Dlaczego kiedy wreszcie słoneczko częściej wygląda zza chmur i grzeje mocniej, kiedy mogę otworzyć okno i słyszę ćwierkające ptaki, kiedy mogę z przyjemnością wyjść na spacer i wiem, że nie poczuję już tego mrożącego wiatru, dlaczego ja w takim momencie muszę się rozchorować? 
Morze smarków, cholernie bolące zatoki i te piekące oczy. Mam dość! 
W związku z mym choróbskiem interpretacja Dnia 1 wyzwania została również zasmarkana i mój Twój Profil jest z chusteczką. Inne, piękne i zdrowsze zdjęcia z Dnia 1 są tutaj.


W związku z moim chorobowym wylegiwaniem się postanowiłam zrobić coś kreatywnego i stworzyłam swoją listę wish & want, czyli moje chcenie, dzisiejsze w wydaniu wiosennym i czuję w moim zakatarzonym nosie, że w przyszłości na pewno pojawi się ich więcej.


wish & want

Po pierwsze chciałabym nie smarkać, nie psikać, nie prychać i nie roznosić zarazków! Po drugie, marzą mi się wiosenne kwiaty w pokoju i chyba niedługo sobie takowe sprawię. Bukiet tulipanów i nowy storczyk, to jest myśl! Washi tapes, oh, tak pragnę zacząć zabawę z nimi, tyle rzeczy czeka na przyozdobienie. Miałam już zamawiać przez Internet ale uznałam, że może w Trójmieście je dopadnę?! Nauka nie dotyczy oczywiście moich studiów, a... Photoshopa ;p Postanowiłam na wiosnę nauczyć się czegoś nowego, czegoś dla siebie i czegoś co od dawna siedzi w mojej głowie i tak też wciągnął mnie PS ( pierwsze efekty mojej zabawy to nowy wygląd bloga ). Ostatnie ale nie mniej ważne od pozostałych. Wiosno, chcę poczuć Cię na swych stopach! Nie marzy się Wam wskoczenie w wiosenne butki? Balerinki, trampki.. ah!


sobota, 6 kwietnia 2013

biszkopt ze słonecznikiem.

Oh, jak długo mnie tu nie było.. ale zawsze kiedy jadę do domu, na ukochane Mazury zapominam o wszystkim i czerpię z tego pobytu jak najwięcej. Teraz powróciłam z nowym przepisem (nie jednym) :)
Poza tym mam trochę pomysłów, ba, mam mnóstwo pomysłów i muszę chyb zacząć je spisywać! Nie mogę się doczekać kwietniowego wyzwania na blogu Sen Mai, zachęcam do wzięcia udziału, a poniżej lista tematów. Chyba najbardziej podoba mi się pomysł na dzień 3. Zaczynamy zabawę już 8  kwietnia!


W Święta moja mama zawsze wyciąga mnóstwo nowych przepisów, które kolekcjonowała. Tak też było z tym pysznym ciastem, nowość w biblioteczce przepisów mojej mamy i oczywiście musthave na Wielkanocnym stole. 
Biszkopt ze słonecznikiem, pyszne, słodkie i cudowne ciasto. 


Czego potrzebujemy?

Biszkopt :

Jak to mówi moja mama "ile jajek tyle łyżek". My zrobiłyśmy biszkopt z 8 jajek.
  • 8 jajek,
  • 8 czubatych łyżek mąki tortowej,
  • 8 czubatych łyżek cukru,
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej,
  • kawa do namoczenia biszkoptu przed nałożeniem masy.

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodajemy cukier, dalej ubijając. Dodajemy po kolei żółtka, nadal ubijając. Mąkę przesiewamy i delikatnie dodajemy do ciasta. 
Formę wykładamy papierem do pieczenia.  Wlewamy masę na biszkopt. Pieczemy w temperaturze 160 - 170ºC około 30 - 40 minut (lub dłużej).
Ciasto wyjmujemy z piekarnika, po ostygnięciu kroimy tak by powstały dwa placki.


Prażone pestki słonecznika:

  • 3/4 kostki masła,
  • 300 g pestek słonecznika,
  • 5 łyżek cukru,
  • 4 łyżki mleka.


Pestki słonecznika z masłem, cukrem i mlekiem prażymy na patelni. Następnie wykładamy je na blaszkę pokrytą folią aluminiową i wkładamy do rozgrzanego piekarnika aż nasza masa się zarumieni. Wyciągamy i kruszymy np. wałkiem do ciasta.

Masa i polewa :

Masa
  • 500 g masy krówkowej,
  • 1/4 kostki masła,
  • 3/4 uprażonych pestek słonecznika,
Polewa
  • tabliczka mlecznej lub gorzkiej czekolady,
  • reszta uprażonych pestek.
Masło rozcieramy w masie krówkowej na małym ogniu i dodajemy uprażone pestki. Czekamy aż masa odrobinę ostygnie i rozsmarowujemy ją na pierwszy biszkoptowy placek namoczony kawą. Na wierzch kładziemy drugi placek. 

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, w trakcie rozpuszczania drugi placek skrapiamy kawą, następnie czekoladą polewamy biszkopt i posypujemy uprażonymi pestkami.

Ciasto wstawiamy do lodówki, najlepiej smakuje zimne.

Smacznego!