piątek, 10 maja 2013

{dzien 5} szczegół





Jako, że w Gdyni dzisiaj deszczowo na chodnikach pojawiły się małe, praktycznie niewidoczne żyjątka. Mały szczegół, na który trzeba uważać ;)





Dzisiaj krótko i wyłącznie wyzwaniowo. Piątek mnie wykończył. 

czwartek, 9 maja 2013

{dzien 4} owoc & kosmetycznie w kuchni


Po pierwsze, dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Bardzo, bardzo mi miło :)
Po drugie, czas na dzień 4 wyzwania, którego tematem jest owoc. Ostatnio na moim celowniku jest awokado. 



A z awokado można zrobić wiele..
















Jest nawet specjalne urządzenie do krojenia awokado ;)



Jednak poza tym, że awokado jest pyszne to ma swoje kosmetyczne zastosowanie. I właśnie od awokado zaczynam serię Kosmetycznie w kuchni.





Awokado to idealne rozwiązanie dla łamliwych, suchych i zniszczonych włosów. Zawiera ponad 30 % łatwo przyswajalnych tłuszczy, karoteny, witaminę C, E, K, H oraz witaminy z grupy B i kwas foliowy. Awokado to również doskonałe źródło żelaza, które jest niezbędne do prawidłowego wzrostu i budowy włosa.





Awokado, jajko i oliwa to podstawowe składniki maski na włosy, możemy ją wzbogacić sokiem z cytryny, bananem lub łyżką miodu. Oliwę z oliwek możemy zastąpić mleczkiem kokosowym albo olejkiem kokosowym.
 Miąższ awokado wrzucamy do blendera, dodajemy jajko i oliwę, a następnie blendujemy i nakładamy na włosy oraz skórę głowy. Trzymamy ok 30 minut. Możemy nałożyć foliowy czepek i owinąć ciepłym ręcznikiem, efekty będą jeszcze lepsze :) Po 30 minutach zmywamy maskę chłodniejszą wodą i myjemy włosy. Dzięki tej masce włosy są miękkie, zdrowe i błyszczące. Polecam!





środa, 8 maja 2013

{dzien 3} maj.


Maj jest cudownym miesiącem. Uwielbiam go za to, że wtedy wszędzie się zieleni i wszystko kwitnie. Za to, że nie muszę zakładać już czapy i rękawic. Za to, że mogę jechać nad jezioro i bez szczękania zębami powylegiwać się na pomostku. Jednak najbardziej uwielbiam go za moją siostrę, w maju ją 'dostałam'. 
Pamiętam jak mając siedem/osiem lat błagałam rodziców o siostrzyczkę albo braciszka. Tak bardzo chciałam mieć rodzeństwo. Pewnego dnia rodzice zabrali mnie na wycieczkę. Okazało się, że jedziemy do jakiegoś innego miasta bo mama musi coś załatwić, nie byłam jakoś wyjątkowo kumata a samochodem jeździć uwielbiałam, więc było mi wszystko jedno. Przyjechaliśmy do szpitala i siedząc na ławeczce w poczekalni z mamą, wreszcie zapytałam po co tu czekamy "Będziesz miała braciszka albo siostrzyczkę, idziemy zbadać mamy brzuszek". Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy! Pobiegłam do taty, żeby mu powiedzieć (no jakby nie wiedział, nie?) i jego odpowiedź zapamiętam do dzisiaj "Naprawdę?! Dlaczego ja zawsze o wszystkim dowiaduję się ostatni?". Minęło parę miesięcy na głaskaniu przeze mnie brzucha, na ciągłym pytaniu 'kiedy?'. Później dowiedziałam się, że będę miała siostrę. Chodziłam dumna jak paw. 27 maja pojechałam z klasą na wycieczkę. Do tej pory pamiętam jak mama odprowadza mnie do autobusu i drepcze do szpitala - to ten dzień! Pani Wychowawczyni (PW) była o wszystkim poinformowana w razie gdybym dostała jakiegoś szału na wycieczce to znała powód.
Po powrocie (tego samego dnia) czekała na mnie babcia, która powiedziała, że moja siostra już jest! Ja się ucieszyłam, a babcia i PW padły sobie w ramiona ze łzami w oczach.
Oczywiście nie mogłam iść tak od razu do szpitala. Najpierw babcia zabrała mnie do sklepu, ha! Zakupiła nową sukienkę i kapelusz. Następnie długo oczekiwana chwila - szpital. Kiedy weszłam na salę zobaczyłam małe, białe zawiniątko w rękach mamy, a kiedy się zbliżyłam ujrzałam małego, owłosionego kartofelka. Michalina, bo tak nazywa się moja siostra była i jest najcudowniejszym prezentem w moim dotychczasowym życiu. Jak to w rodzeństwie, było mnóstwo kłótni, ciągania się za włosy, fochów i innych takich. Teraz Miszki kończy 14 lat. Ma swoje widzimisię ale jej "młodzieńczy bunt" jest do przełknięcia. Cieszę się niezmiernie, że mam ją obok siebie i, że to Ona jest moim Majem.

Muszę nagiąć odrobinę zasady, bo zdjęcie trochę ma ale jest idealne. Przedstawią i ją i maj :)


 
I mam jeszcze więcej Misi.













A może macie jakiś pomysł na prezent urodzinowy dla tej Panienki?