niedziela, 10 marca 2013

wczorajsze i dziejsze {niestety} ostatnie wyzwanie.

Dzisiaj podwójnie, wczorajszy dzień nie pozwolił mi na zamieszczenia zdjęcia. Kolosy 2013 pochłonęły mnie całkowicie! Jest to ogólnopolskie spotkanie Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów. Ich opowieści, zdjęcia, filmy z tak pięknych miejsc na Ziemi potrafią człowieka wciągnąć. Mogłabym słuchać podróżników godzinami :)

taaaaaaaaaaaaaka długa była kolejka

tyyyyyyyle było ludzi

taki fajny był wigwam


To tyle moich tłumaczeń. Teraz coś równie fajnego - wyzwaniowe zdjęcia! Jako pierwsze cytat. Mój ulubiony, z ulubionej książki, ulubionego autora. Bo naprawdę nie ma drugich szans, są inne. Nie można powtórzyć danej Nam szansy. Nigdy nie cofniemy czasu i nie sprawimy, że ktoś zapomni o utraconej pierwszej szansie. Poza tym, cokolwiek zdecydujesz i tak zmienisz bieg wydarzeń
.



Ostatnie już zdjęcie - para. Moje ulubione! Poniżej moja ulubiona para rąk - ja i mój B. I chyba nic już nie muszę dodawać :)


piątek, 8 marca 2013

kobieco i rutynowo.

Zaczęłam od życzeń, czyli od najważniejszego dzisiaj. 
A skoro dzisiejszy dzień jest Naszym dniem to mam nadzieję, że każda z Was zrobiła sobie mały prezent? ;) 

                                                       

Czas przejść do wyzwania. Z tego co widzę, wszystkim sprawiło trudność. Jednym mniejszą, drugim większą. Ja też się głowiłam. Rutyna. Jak najbardziej chcę, żeby było tej nieprzyjemnej rutyny jak najmniej, jednak nie zawsze jest to wykonalne. Jest również ta dobra rutyna, dla mnie np. kąpiel, makijaż, a najważniejsze GOTOWANIE jest przyjemną rutyną. Postanowiłam jednak na tą drugą stronę. Jadąc do szkoły autobusem zastanawiałam się, której rutynowej czynność najbardziej nie lubię i po chwili dotarło do mnie, że ta czynność jest właśnie w trakcie realizacji - jadę autobusem. Codzienne autobusowe trasy do i z uczelni, oczekiwanie na spóźnialskie autobusy albo dziki bieg za tym, który właśnie dociera na przystanek. To jest moja nieprzyjemna rutyna.


czwartek, 7 marca 2013

{domowe gotowanie}: krokiety i dzień 4 wyzwania

będąc na studiach, poza domem, człowiek sam musi przygotowywać sobie posiłki. nie mówię tu o chińskich zupkach albo zamawianiu pizzy. dla mnie gotowanie jest czymś co uwielbiam. kuchnia, świat smaku i zapachu jest bardzo wciągający. kiedy gotuję od razu czuję się lepiej, jestem zrelaksowana. poza tym, że jestem amatorką-kombinatorką w kuchni i uwielbiam eksperymentować to cenię tradycyjną, domową kuchnie, której cały czas uczy mnie mama. seria pod tytułem {home cooking - jeść jak u mamy} zagości na blogu, a rozpoczyna ją dzisiejszy przepis. ostatnio razem z B. jedliśmy krokieciki z patelni, a dzisiaj przepis na te pyszności!



{home cooking - jeść jak u mamy}: krokieciki z patelni




w moim domu jest to stały punkt programu na Wigilię. jednak świąteczne krokiety zapiekane są w piekarniku, a ja swoje zrobiłam na patelni. pyszne ciasto naleśnikowe, mięciutkie z chrupiącą skórką, a wewnątrz pyszny pieczarkowy farsz. 

na naleśniki potrzebujemy (ok. 10 sztuk, dużych ale cieniutkich):

- 150 g mąki,
- 2 jajka,
- 250 ml mleka,
- szczypta soli,
- woda (najlepiej gazowana).

mąkę, jajka, mleko i sól mieszamy dokładnie (możemy użyć miksera). takie ciasto możemy przykryć ściereczką i odstawić na jakiś czas (ok.30 min). naleśniki można smażyć od razu, jednak najlepsze i najlepiej smaży się naleśniki z ciasta, które 'odpoczęło'. przed samym smażeniem do ciasta dodajemy ok. pół szklanki wody. ciasto nie może być za gęste, ponieważ ciężko będzie rozprowadzało się po patelni. naleśniki smażymy z dwóch stron, na średnim ogniu, najlepiej na teflonowej patelni delikatniej natłuszczonej olejem bądź oliwą.

na farsz potrzebujemy:

- ok. 500 g świeżych pieczarek,
- jedną cebulkę,
- śmietana 12%,
- pieprz, sól.

pieczarki myjemy, suszymy i ścieramy na tarce z dużymi oczkami. cebulkę kroimy w piórka i delikatnie dusimy na patelni. do cebulki dodajemy starte pieczarki, sól, pieprz i dusimy ok 15-20 minut. pod koniec dodajemy dwie łyżki śmietany.

czekamy aż farsz odrobinę przestygnie, następnie zawijamy go w naleśniki. niżej sposób na zwijanie z tego bloga.

http://dariaanna.blogspot.com

kolejnym krokiem, już ostatnim, jest panierowanie Naszych krokietów. potrzebujemy roztrzepane jajko i bułkę tartą. krokiecik najpierw moczymy w jajku, następnie w bułce i smażymy na masełku tak, żeby naleśnik był złociutki.



krokiety możemy podać z ulubionym sosem! smacznego!

                                                                                                                    

przechodzimy do 4 dnia wyzwania - kolekcja. już wczoraj się zastanawiałam, jaką kolekcję sfotografować. ubrania? biżuteria? książki? dopiero dzisiaj wpadłam na ten genialny pomysł. jestem maniaczką gotowania zakochaną w pięknych, kolorowych akcesoriach kuchenny i właśnie taką kolekcję przedstawia moje 'wyzwaniowe' zdjęcie :)



PS. Dziewczyny! Czy są chętne na koncert Imany 17 kwietnia w Gdyni?